Nastał lipiec, czyli końca czas.
Przerwa wakacyjna tuż przed nami. Dwa dni temu zakończony został kolejny rok działalności i można trochę odpocząć.
Podsumowanie minionego roku jest całkiem zadowalające. Założenia postawione na ten rok zostały zrealizowane, a założenia były trzy.
Po pierwsze zabezpieczyć w pełni oddział jeśli chodzi o sprzęt. I sprzęt jest, jest go dużo i spokojnie jestem gotowy na przyjęcie nowych ludzi w szeregi hordy, zwłaszcza że horda się przerzedziła.
Cel drugi, to stworzenie takich działań aby na zajęcia uczęszczało conajmniej 20 osób. I ten cel także został osiągnięty, choć zdecydowanie zbyt późno bo dopiero w lutym/marcu.
Cel trzeci, związany z drugim to utworzyć zalążek nowej grupy na wrzesień. Z 20 osób wykrystalizowało się dzięki temu kilka, co do których mam sporą pewność iż będą we wrzesniu ponownie.
Norma powiedzmy została zrealizowana w 80%, gdyż zawsze mogłoby być lepiej.
Cóż więcej mogę napisać?
Broń czyli 25 kling wczoraj została wyczyszczona i zakonserwowana. Kaftany wyprane zdeponowane razem z maskami w szafie.
Czas szykować się na obóz.
A później wszystko zacznie się od nowa.
....a szermierka.
Moment przed treningiem jest zawsze jak wyczekiwanie na prezent gwiazdkowy w dzieciństwie. Najpierw długo się czeka no bo przecież cały dzień albo nawet pare dni. Następnie jest wspaniały moment rozpakowywania prezentu, czyli trening.
Po treningu jest już niestety tylko gorzej. Następuje brutalny moment powrotu z wspaniałej krainy fechtunku do szarej rzeczywistości, kalkulacji etc.
I tak ciągle dwa razy w tygodni. Chyba się uzależniam od tych euforycznych stanów przed treningiem. Cały świat mógłby się zamknąć w jednym pomieszczeniu...
A innej beczki. Odwiedziłem konkurencyjną grupę z Gdańska z ciekawości. Zobaczyłem jak wygląda nauka gdzie indziej i po raz kolejny zobaczyłem, że ile szkół tyle podejść do szermierki. Koledzy z Gdańska na przykład skupili się na szermierce mocno pokazowej, bezpiecznej co za tym idzie wykonują cięcia mocno sygnalizowane z łokcia czy z barku, oraz walczą głównie szablą. Ciekawe doświadczenie, zupełnie inny rodzaj walki niż u nas.
....gdy działanie jest celowe.
A moje jest wielce celowe. Cel, a raczej cele, są dwa. Pierwszy to być coraz lepszym szermierzem, bo to jedna z ważniejszych rzeczy, cel drugi to uczyć innych jak dobrze walczyć.
To jest naprawdę świetne uczucie widzieć, jak grupa osób, słucha w skupieniu, zadaje pytania, zgadza się lub nie z odpowiedziami, ale robi postępy w nauce. Miło jest uczyć jesli ktoś chce się uczyć. Doprawdy wspaniałe uczucie.
Na marginesie, szermierka uzależnia. Od dziś do soboty mały maraton szermierczy, coś jak kumulacja, trening w czwartek, piątek oraz sobote, przy czym w sobote bite 3 godziny :) Miło.
Także pragnę podzielić się pierwszymi wrażeniami z walki szablą. Znaczy się normalną walką huttonem w ochraniaczach etc.
Podobnie jak z szpadą- nie doceniałem, aż nie powalczyłem konkretniej. Teraz doceniam, i widzę jak różna w pewnych względach jest walka szablą od walki szpadą. Ewidentnie temat wymaga zgłębienia.
....bardziej skuteczny?
Rozważmy to zagadnienie stricte teoretycznie.
1. Nie poświęca się zasobów psychicznych na rzeczy inne niż szermierka.
2. Nie poświęca się zasobów fizycznych na rzeczy inne niż szermierka.
3. Nie poświęca się zasobów finansowych na rzeczy inne niż szermierka.
Zatem tak teoretycznie zaoszczędzone środki można przeznaczyć na pełny rozwój szermierczy.
Można w pełni skupienia znacznie podnieść swój poziom.
Można być lepszym szermierzem od reszty.
Można zacząć wygrywać zawody.
Tylko jakoś myśl o samotnym świętowaniu tych zwycięstw gasi te wszystkie teoretyczne blaski.
Potęga na Północy
Prawie 20 osób. Zaczyna się pełna profesjonalizacja.
Od stycznia rusza grupa szablowa, liczę na to iż przyciągnie to kolejnych kursantów. Po mimo wszystko szabla jest bardziej medialna i zakorzeniona w świadomości społecznej niż szpada. Szabla jest taka...polska., narodowa......prosta.
Wypożyczalnia, coż szczerze mówiąc nie nadążam. Dzięki wpisowemu i składkom na szczęście są zasoby do inwestowania w nowy sprzęt. Mimo wszystko jednak muszę prosić Kraków i Wrocław o pomoc, tak gdzieś do stycznia z zaaopatrzeniem, bo inaczej nie dam rady.
W sobote Mistrzostwa....stresa mam.
PS
Przyjmę pod swe skrzydła samotną/bezpańską szablę w dobrym stanie ;)
PS 2
Dawno nie było więc trochę muzyki......może nie szermiercza ale miła.
Co za dużo, to nie zdrowo....
Ale nie w szermierce i to szczegółnie jeśli chodzi o ilość osób uczęszczających na zajęcia. Ale fakt faktem, sprzetu zaczyna brakować i muszę już kupować wszystko z własnej kiesy. Jeśli dobrze pójdzie to do połowy/końca listopada na zajęciach będzie 16 osób, obecnie jest już 9. Dla przypomnienie, na początku października była tylko 2-ka kursantów, więc jest znaczący progres.
Taka ilość kursantów, poza zaletami pod tytułem nie-dopłacam-z-własnej-kiesy-do-sali, ma też tą zaletę że mogę ściągać instruktorów z innych miast i w ten sposób wprowadzać innowacje do treningów, czy sam jeździć na seminaria podnosząc swój poziom, a tym samym poziom kursantów.
Jeśli dobijemy do 16 osób, i utrzymamy taki stan przez 2-3 miesiące, to jako oddział Gdynia będzie zabezpieczona do końca sezonu jeśli chodzi o salę, nawet gdyby zostały nagle 2-4 osoby. A to jest bardzo ważne.
Marketingowo liczba 10-16 też prezentuje się lepiej niż 2-4 osoby, co tu się czarować. A jeśli przypadkiem wspomniany wcześniej stan utrzyma się do czerwca, to będę w raju. Będę w stanie wówczas w wrześniu zrobić taką reklamę, że oddział Gdynia stanie się naprawdę ważnym ośrodkiem szermierki klasycznej. Mam na myśli możliwość robienia częstych seminariów, zawodów z naprawdę prawdziwego zdarzenia i wiele innych rzeczy.
No ale tyle w sferze co by było gdyby było, trzeba przyjąc odrobinę pesymistycznej wersji czyli ze zostanie nas powiedzmy 4-5 osób. Ale to wciąż będzie nie najgorzej.
Najbliższe dwa tygodnie przyniosą opowiedź na to jak będzie wyglądać oddział do lutego.
W końcu
...coś się zaczęło dziać. Zapisało się trochę osób i jest nas już 8 osób. Niby nie dużo ale nie o ilość chodzi.
Niebawem Mistrzostwa Polski, pora się szykować tylko jak to robić jak co sekundę dochodzą nowe osoby i trzeba się całkowicie prawie skupić na nich? Nie, ja nie narzekam, lubię uczyć, tylko szkoda że mi przez to poziom spada i to znacznie Ale niebawem seminarium w całości indywidualne to się troszkę odbiję.
Może w końcu przestanę dopłacać do tego wszystkiego?
Więcej wieści już niebawem.